piątek, 19 październik 2018 09:54

Wszystkie twarze burmistrzów

Wszystkie twarze burmistrzów fot. M. Szymczak

Takiej sytuacji w 28 – letniej historii swarzędzkiego samorządu dotychczas nie było.  Nigdy jeszcze urzędujący burmistrz  nie musiał mierzyć się - w walce o reelekcję – z dwoma byłymi burmistrzami z poprzednich kadencji i przedstawicielem partii obecnie rządzącej. Nigdy walka o ratuszowy fotel nie była tak bezpardonowa, cyniczna i bezwzględna jak w tym roku. Czy finał tej batalii nastąpi już w niedzielę i wszystko rozstrzygnie się w jednej turze wyborczej, czy też będziemy mieć dogrywkę?

W dotychczasowej historii swarzędzkiego samorządu nigdy jeszcze urzędujący burmistrz nie miał tak niezwykle trudnego zadania jak burmistrz Marian Szkudlarek, bo nigdy przeciwko sobie nie miał aż dwóch byłych gospodarzy ratusza i dodatkowo przedstawiciela partii rządzącej i jednocześnie kolegi premiera. Walczący o reelekcję Marian Szkudlarek ma za przeciwników Annę Tomicką, która przez prawie 11 lat rządziła Swarzędzem, Bożenę Szydłowską, która po niecałym roku rządzenia w ratuszu zostawiła Swarzędz dla ławy poselskiej oraz Witolda Garstkę, nieznanego bliżej w Swarzędzu działacza swarzędzkiego koła Prawa i Sprawiedliwości.

Anna Tomicka, czyli 11 lat rządzenia to za mało?

63 – letnia, przebywająca obecnie na emeryturze Anna Tomicka, po 4 latach przerwy chce znowu zostać gospodynią gminy. A rządziła już prawie 11 lat, czyli bez mała 3 kadencje, swoją burmistrzowską karierę rozpoczynając 16 lat temu, kiedy pokonała Jacka Szymczaka. Startowała wówczas z ramienia SLD.  Po 4 latach wyborcy pokazali jej jednak czerwoną kartkę i na burmistrza – w 2006 roku - wybrali Bożenę Szydłowską. Gdy ta wyruszyła do Sejmu, Tomicka ponownie stanęła do boju o najwyższy urząd w gminie. Burmistrzowski fotel wygrała 74 głosami przewagi nad  Markiem Baumgartem. 3 lata później, w 2010 roku wygrała już w I turze. Ta wygrana spowodowana jednak, że Tomicka stała się zbyt pewna siebie, lekceważyła protesty mieszkańców i nie liczyła się z ich zdaniem. Jak ognia unikała publicznych wypowiedzi w sprawie kontrowersyjnych decyzji, czy budzących sprzeciw mieszkańców. Jej „zderzakiem” i osobą, która brała na siebie odpowiedzialność za kontrowersyjne decyzje był jej zastępca, Adam Trawiński. Nic dziwnego, że kadencja 2010 – 2014 nazywana była przez mieszkańców kadencją protestów, a Anna Tomicka  walkę o ratusz przegrała. Teraz zamierza ponownie wrócić pod strzechę magistratu. Jej start wywołał spore zaskoczenie wśród mieszkańców. Póki Tomicka była doradczynią w ratuszu, póty na jej profilu  w mediach społecznościowych nie pojawiały się kontrowersyjne wpisy. Ofensywa rozpoczęła się, kiedy burmistrz Szkudlarek poinformował, że Anna Tomicka nie pracuje już w ratuszu i przeszła na emeryturę. Krótko po tym na jej koncie zaczęła publikować słynna Violetta Miller – wymyślona postać z fałszywym zdjęciem, tzw. fake-konto, która w każdym wpisie opluwała burmistrza Szkudlarka. Wpisy tak rażąco naruszały dobra osobiste obecnego burmistrza, że nawet bliscy współpracownicy Tomickiej byli mocno zdegustowani. Kto się krył pod postacią Violetty M.? Kiedy sprawa trafiła do prokuratury fałszywe konto nagle zniknęło. W międzyczasie Anna Tomicka wraz ze swoimi współpracownikami, była widziana na spotkaniach swarzędzkiego koła PiS. Do współpracy – przynajmniej tej oficjalnej - chyba jednak nie doszło, bo była gospodyni wystartowała z własnym komitetem wyborczym. Jej kampania wyborcza jest jednak bardzo słabo widoczna, a Anna Tomicka niespecjalnie udziela się medialnie. Czy jej start jest podyktowany tylko chęcią odwetu na Szkudlarku i rozczłonkowaniem głosów na 4 kandydatów, tak aby obecny burmistrz nie wygrał w I turze i doprowadzenia tym samym do II tury wyborczej po czym scedowania głosów na B. Szydłowską, z którą – od kilku lat - ma bardzo dobre stosunki? Szczególnie było to widoczne podczas debaty w STK. A może Anna Tomicka tak naprawdę walczy o stołek wiceburmistrza?  Wszystko stanie się jasne za kilka dni.

O co walczy Witold Garstka?

O kandydacie PiSu na burmistrza wiemy stosunkowo niewiele, być może dlatego, że wcześniej nie był znany w swarzędzkim środowisku samorządowców, prawdopodobnie z uwagi na krótki okres pobytu w gminie. Witold Garstka mieszka bowiem w Jasinie dopiero od 3 lat. Przeprowadził się z Poznania. Ma 41 lat i czwórkę dzieci. Ukończył studia na poznańskiej Akademii Ekonomicznej, a drogę zawodową związał z bankowością, a konkretnie z bankiem BZ WBK, gdzie pełnił w ostatnim czasie stanowiska kierownicze. Wiemy też, że był bliskim współpracownikiem premiera Mateusza Morawieckiego – jeszcze z czasów pracy obydwu panów w sektorze bankowym. Premier Morawiecki nawet wsparł swarzędzkiego kandydata PiSu, nagrywając specjalny spot z rekomendacją dla swojego kolegi. Czy taka rekomendacja  z ust premiera polskiego rządu podziała jednak pozytywnie na swarzędzan? Kampania Witolda Garstki jest specyficzna. Z jednej strony – dzięki prorządowej telewizji publicznej jest mocno promowany i co kilka dni w głównym wydaniu „Teleskopu” możemy oglądać konferencje prasowe z udziałem kandydata PiSu ze Swarzędza. Z drugiej strony patrząc na liczbę plakatów czy bannerów tak naprawdę Witolda Garstki jest zdecydowanie mniej niż innych kandydatów z PiSu, startujących do Rady Miejskiej. Co znamienne, kandydat na burmistrza z PiS nie kandyduje do Rady Miejskiej. Czy jest przekonany, że wygra fotel burmistrza w cuglach, czy może koledzy partyjni nie chcieli mu oddać swoich „jedynek”, czyli pierwszych miejsc w okręgach? Nie udziela się też zbyt mocno w mediach społecznościowych i nie publikuje obraźliwych wpisów, co można zauważyć u niektórych kandydatów PiS.  Spore kontrowersje wzbudzają jednak pomysły Witolda Garstki, jak np. chęć wyburzenia SP nr 2 przy Polnej i przeniesienia jej w inne miejsce. Jakie zatem są szanse kandydata PiS w walce o fotel burmistrza? Jego poprzednicy podczas wyborów na burmistrza (Borys Dyba w 2010 r. i Armin Niewiadomski cztery lata później) otrzymywali w okolicach 6-8% głosów i plasowali się na ostatnich miejscu. Wiadomo jednak, że na fali wysokich sondaży PiS w Polsce Witold Garstka może liczyć na zdecydowanie większą liczbę głosów. Czy jednak w gminie Swarzędz, której mieszkańcy niespecjalnie są „propisowscy” kandydat Prawa i Sprawiedliwości zdobędzie więcej niż 15% głosów? I o co tak naprawdę walczy Witold Garstka? Bo raczej nie o miejsce w swarzędzkim ratuszu.

Bożena Szydłowska - porzuci Sejm dla Swarzędza?

67 – letnia posłanka PO Bożena Szydłowska to kolejna kandydatka, która chce walczyć o władzę w naszym mieście. Swoją przygodę z samorządem swarzędzkim rozpoczęła w 1998 roku, kiedy otrzymała mandat radnej. Kiedy w 2002 roku Anna Tomicka została burmistrzem Bożena Szydłowska zasiadła w fotelu przewodniczącej Rady Miejskiej. W 2005 roku po raz pierwszy wystartowała do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej, jednak bez powodzenia. Rok później, postanowiła być konkurentką Anny Tomickiej w walce o fotel burmistrza. Miała wówczas poparcie i PO i PiS. Obie panie spotkały się w II turze wyborczej, którą wygrała Bożena Szydłowska przewagą 179 głosów nad swoją rywalką. Jej burmistrzowanie nie trwało jednak długo. Niecały rok po wygranych wyborach nowa pani burmistrz podjęła – dość zaskakującą dla wielu mieszkańców - decyzję o starcie w wyborach parlamentarnych.  Szydłowska zdobyła mandal poselski (z listy Platformy Obywatelskiej) i po niecałym roku  zrezygnowała z rządzenia Swarzędzem, wybierając Sejm. Spowodowało to kilkumiesięczny przestój w gminie i konieczność ogłoszenia kolejnych wyborów, które odbyły się w marcu 2008 roku. Decyzja o zostawieniu Swarzędza po kilkunastu miesiącach rządzenia spotkała się ze sporym oddźwiękiem – negatywnym – dodajmy, wśród swarzędzkiej społeczności. Mieszkańcy zarzucali byłej gospodyni gminy, że nad Swarzędz wybrała własną karierę na Wiejskiej. Dlatego  decyzja poseł Bożeny Szydłowskiej o starcie w tegorocznych wyborach na burmistrza, po 11 latach od opuszczenia Swarzędza, spotkała się z  różnymi komentarzami. Bo historia się powtarza, tyle, że teraz pani poseł chce zostawić swoich wyborców,  dzięki którym znalazła się w Sejmie. Skąd tak zaskakująca decyzja o opuszczeniu Warszawy i powrocie do macierzy? Nie jest tajemnicą, że notowania Platformy w ostatnich czasach nie są najwyższe. Za rok w kolejnych wyborach parlamentarnych pani poseł ma nikłą szansę na reelekcję. Nie jest też tajemnicą, że PO chciałaby odmłodzić swoje szeregi  i  osoby, które mają już emeryturę (a taką pobiera Bożena Szydłowska – jak wynika z oświadczenia majątkowego już od kilku lat) partia chce odstawić na boczny tor. Do samorządów. W tym przypadku z powrotem do Swarzędza. Zapewne wizja kolejnych – aż 5 lat – burmistrzowania kusi bardziej niż jeszcze tylko rok posłowania. Znamienne jest też to, że spore grono posłów PO startuje w tegorocznych wyborach na burmistrzów czy prezydentów. Podobno to kampania mająca uczynić ich bardziej rozpoznawalnymi w regionie na rok przed wyborami do Europarlamentu. Jaką zatem mamy pewność, że pani poseł w przypadku wygranej – po roku burmistrzowania - nie opuści Swarzędza, tym razem na rzecz Brukseli?

Marian Szkudlarek – zaufają mu po raz drugi?

58 – letni Marian Szkudlarek, obecny burmistrz z samorządem swarzędzkim związany jest od 16 lat. Jest bezpartyjny, co wielokrotnie podkreśla. Przeszedł wszystkie szczeble kariery samorządowej. Przygodę z samorządem zaczął jako radny, potem przewodniczył Komisji Budżetowej, a w 2010 roku został szefem Rady Miejskiej. Startował z Komitetu Anny Tomickiej, jednak jego drogi z Tomicką po pewnym czasie się rozeszły. Szczególnie różnice zdań były widoczne w kadencji 2010-2014, kiedy oficjalnie krytykował burmistrz Tomicką za brak konsultacji z mieszkańcami w sprawach ważnych i priorytetowych. W 2014 roku podjął decyzję o kandydowaniu na najwyższy urząd w gminie. On i jego „drużyna białych koszul” jak nazwano radnych z KWW Mariana Szkudlarka odnieśli  spektakularny sukces, wprowadzając aż 10 osób do Rady Miejskiej a Marian Szkudlarek przeszedł do II tury wyborczej wraz z Anną Tomicką, w której  pokonał wieloletnią gospodynię ratusza o 142 głosy, zdobywając 50,47% głosów (7.697). Po kadencji głośnych protestów z czasów Anny Tomickiej w opinii wielu mieszkańców kadencja Mariana Szkudlarka przyniosła wreszcie wyczekiwany spokój i przywróciła Swarzędzowi „normalność”, choć jako włodarz Marian Szkudlarek nie ustrzegł się błędów. Takim było – jak przyznał niedawno – zatrudnienie Anny Tomickiej przez rok na stanowisku swojego doradcy. W przekonaniu wielu zabrakło też raportu o stanie gminy jaki zastał po objęciu ratusza po Annie Tomickiej. Być może wiele trupów z przysłowiowej szafy po poprzedniej kadencji wypadłoby dużo wcześniej. Kadencja Mariana Szkudlarka przyniosła m.in. rekordową kwotę pozyskanych środków unijnych (82 mln zł.),  darmową komunikację dla 70% społeczeństwa i rekordową kwotę na inwestycje  – przede wszystkim w dotąd zapomnianych sołectwach, choć oponenci zarzucają mu zbyt małą liczbę priorytetowych inwestycji drogowych w samym Swarzędzu. Czy mieszkańcy docenią jego działania i zaufają po raz drugi Marianowi Szkudlarkowi, wybierając ponownie na swojego burmistrza? Odpowiedzi na te pytania poznamy w niedzielny wieczór wyborczy.

kk

Skomentuj

Okladka-40_2018.jpg
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification online

Ostatnio dodane artykuły

Najpopularniejsze artykuły