piątek, 11 listopad 2016 12:25

Znowu kipi w samorządzie

Regionalna Izba Obrachunkowa opublikowała protokół pokontrolny stanu swarzędzkich finansów, stwierdzając w nim m.in., że Anna Tomicka, była burmistrz Swarzędza w latach 2011 – 2014 pobierała zbyt wysoką pensję (o nieco ponad 174 zł. miesięcznie). W przeciągu tych lat uzbierała się pokaźna kwota, wynosi ona ok. 10 tys. zł. Regionalna Izba Obrachunkowa opublikowała protokół pokontrolny stanu swarzędzkich finansów, stwierdzając w nim m.in., że Anna Tomicka, była burmistrz Swarzędza w latach 2011 – 2014 pobierała zbyt wysoką pensję (o nieco ponad 174 zł. miesięcznie). W przeciągu tych lat uzbierała się pokaźna kwota, wynosi ona ok. 10 tys. zł. fot. M. Szymczak

Skończyły się względnie spokojne posiedzenia samorządowców. Październikowa sesja Rady Miejskiej obfitowała w emocje i słowne przepychanki. A poszło o wynagrodzenie poprzedniego burmistrza i o rozwiązania komunikacyjne.

RIO: były burmistrz miał za dużo

W swarzędzkim samorządzie, mimo zbliżającej się zimy, zrobiło się gorąco, bo nic tak nie działa na emocje jak... pieniądze. Tym razem na samorządowej wokandzie znalazła się kwestia wynagrodzenia poprzedniego burmistrza miasta, Anny Tomickiej. Jakiś czas temu Regionalna Izba Obrachunkowa opublikowała protokół pokontrolny stanu swarzędzkich finansów, stwierdzając w nim m.in., że gospodyni miasta w latach 2011 – 2014 pobierała zbyt wysoką pensję (o nieco ponad 174 zł. miesięcznie). Takie wynagrodzenie (12.540 zł.) ustalili radni poprzedniej kadencji stosowną uchwałą, jednak w 2011 r. w życie weszła znowelizowana ustawa o pracownikach samorządowych, zmieniająca maksymalne wynagrodzenie burmistrzów, wójtów i prezydentów miast. Według niej burmistrz Swarzędza powinien otrzymywać 12.365 zł. jednak korekty w pensji gospodyni gminy wówczas nie wprowadzono. W przeciągu tych lat uzbierała się pokaźna kwota nadpłaty. Jak wyliczyło RIO, wynosi ona ok. 10 tys. zł., licząc wraz z nieprawidłowo naliczoną odprawą burmistrza (20.468 zł.) oraz wyrównaniem za niewykorzystany urlop wypoczynkowy (37.620 zł.), który była gospodyni miasta otrzymała jesienią 2014 r., tuż po przegranych wyborach samorządowych. Odnotujmy, że postępowanie w tej sprawie cały czas trwa, w temacie tym ważna będzie także opinia Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. W zależności od niej urzędujący burmistrz będzie mógł wystąpić do swojego poprzednika o zwrot nadpłaconych pieniędzy i takie zalecenia pojawiły się w protokole RIO. Głośno o tym zagadnieniu – jeszcze podczas wrześniowej sesji Rady Miejskiej - zaczął wypowiadać się radny Ryszard Dyzma, dopytując na forum samorządu czy były burmistrz rozliczył się już z pobranych pieniędzy: - Regionalna Izba Obrachunkowa wykazała zawyżone wynagrodzenie burmistrzów. Zawyżone wynagrodzenia wzięły się w 2011 r. w związku ze zmianą ustawy o pracownikach samorządowych i w roku 2015, bo burmistrz Szkudlarek dostał 1% dodatku stażowego. Stajnię Augiasza trzeba posprzątać. Protokół RIO zaznaczył to wyraźnie – stwierdził radny.

Tomicka: To nikczemne kłamstwo

Na słowa te zareagowała Teresa Rucińska, radna z komitetu wyborczego Anny Tomickiej: - Była to decyzja Rady Miejskiej, nikt niczego nie zawłaszczył i nikt niczego sobie samodzielnie nie naliczał. Proszę wreszcie dać spokój Pani Annie Tomickiej, dajmy jej spokojnie pracować – powiedziała radna. Co istotne, do całej sprawy ustosunkowała się także sama Anna Tomicka, która regularnie bierze udział w ostatnich posiedzeniach samorządu. Jak podkreśliła, nie wiedziała o tym, że otrzymuje zawyżone wynagrodzenie: - Kłamstwem jest, że byłam poinformowana o zmianie ustawy o moim wynagrodzeniu. Który burmistrz w momencie kiedy jest poinformowany o zmianie przepisów świadomie będzie narażał się na konsekwencje dyscypliny finansów publicznych? Chyba jakiś idiota. To wierutne, nikczemne i podłe kłamstwo i dziwię się, że ktokolwiek z Urzędu przekazał tę informację – nie przebierała w słowach była gospodyni miasta, ustosunkowując się do pojawiających się na ten temat spekulacji. I zaatakowała burmistrza odnosząc się do spraw komunikacyjnych, zwłaszcza kwestii planowanej przez miasto budowy tunelu w ul. Tabaki i niefunkcjonalnego przejścia pod stacją kolejową: - Mówi Pan, że od dwóch lat pracujecie nad rozwiązaniami komunikacyjnymi i prowadzicie rozmowy. Tylko, że przez dwa lata nic w sprawie tego tunelu przy ul. Tabaki się nie działo. Wpisał Pan ten tunel w Wieloletnią Prognozę Finansową, ale wyjazdów z tunelu na dworcu PKP już nie, wmawiając nam, że nic się nie da z tym zrobić. Czy robił Pan jakieś badania? Bo odnoszę wrażenie, że nic Pan nie zrobił w tej kwestii – grzmiała A. Tomicka.

Burmistrz: To niedopuszczalne

Zarzuciła też swojemu poprzednikowi zbyt małą aktywność: - Pana brak działań w tym zakresie spowodował to, że na dobrą sprawę zadanie to jest wygaszone. To jak wyglądają te działania? Musi być dobra wola, żeby chcieć coś zrobić. 12 lat funkcjonował Pan w moim komitecie wyborczym i zachęcam Pana, żeby wreszcie do diabła zachciało się Panu chcieć! – denerwowała się A. Tomicka, odnosząc się do spotkań miasta z przedstawicielami kolei. Jak z kolei podkreślił burmistrz Marian Szkudlarek, wystąpienie Anny Tomickiej to precedens w samorządzie: - Ktoś wygrywa wybory, a ktoś je przegrywa. Ja chciałbym zapewnić, że w przypadku przegranych wyborów czy przejścia na emeryturę następców nie będę pouczał. Była Pani doradcą, ale od 2 lipca nim Pani już nie jest. I doradzanie w sprawie tunelu tylko przeszkadza. Niedopuszczalna jest sytuacja, żeby Pani po dwóch latach a dwa lata przed wyborami przychodziła i przepytywała mnie z każdej sytuacji, która się zdarzyła. To niedopuszczalne, żeby poprzednik pytał swojego następcę w sprawach, które ten realizuje. Chyba źle Pani rozumie swoją rolę na emeryturze, coś się Pani pomyliło. Proszę nam dać spokojnie działać – zaapelował gospodarz miasta.

O jeden szlaban za daleko

Dał też do zrozumienia, że Swarzędz za czasów burmistrz Anny Tomickiej stracił na budowie tunelu w ul. Kirkora: - Za dwa przejazdy ze szlabanami, czyli przy ul. Szumana i w ul. Kórnickiej wybudowany został jeden tunel – przy ul. Kirkora. Mimo, że zazwyczaj z koleją robi się inwestycje „jeden za jeden”. Teraz w negocjacjach brakuje nam przeprawy przy ul. Kórnickiej, nie mamy tej karty przetargowej i kolej ma to na papierze, bo ktoś kiedyś podpisał dokumenty w tej sprawie – zauważył szef Urzędu Miasta i Gminy. Zniesmaczony wystąpieniem byłej gospodyni Swarzędza był także radny R. Dyzma: - Powinna być Pani wdzięczna burmistrzowi, ponieważ Panią zatrudnił, tymczasem na dzień dzisiejszy dała Pani pokaz. Przeżywa Pani traumę i ja to rozumiem, ale proszę  nie kierować takich słów pod adresem aktualnie panującego burmistrza, bo jest to nieeleganckie – powiedział samorządowiec. Dyskusja trwałaby zapewne dłużej, jednak Barbara Czachura, przewodnicząca Rady Miejskiej, postanowiła zamknąć ten temat i nie udzielać nikomu głosu w tej sprawie. Czy duchy przeszłości powrócą podczas kolejnej sesji samorządu? Czas pokaże.

mn

 

Od redakcji:

W sesji Rady Miejskiej może wziąć udział każdy, bo to posiedzenia otwarte. I tak samo każdy może wziąć udział w trwającej dyskusji, zwłaszcza jeśli w ważnej dla miasta kwestii posiada merytoryczne argumenty. Niestety, tej merytoryki próżno szukać w ostatnich wystąpieniach sesyjnych byłej burmistrz Swarzędza, Anny Tomickiej. Bierze ona oczywiście udział w posiedzeniach samorządu jako mieszkaniec, ale wypowiada się tak, jakby nadal była burmistrzem reprezentującym gminę w rozmaitych spotkaniach. Być może to kwestia wieloletniego przyzwyczajenia, być może za bardzo wczuła się w rolę doradcy burmistrza, którą pełniła przez ostatni rok, nie wiem. Ale łajanie obecnie urzędującego gospodarza miasta i komentowanie jego działalności na bieżąco uznać należy nie tylko za polityczne faux-pas, ale i zwykły brak elegancji i – sądząc po reakcjach na sali obrad – nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Tak, to precedens w skali samorządu, bo nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by były gospodarz miasta rozliczał i pouczał swojego następcę publicznie i to w połowie kadencji, zamieniając salę obrad w prywatny pręgierz. Kuriozalne jest też to, że Anna Tomicka zabiera głos w sprawach, których sama w ciągu swojej ostatniej kadencji nie zdołała rozwiązać, choć dziś jest szczęśliwą posiadaczką magicznej różdżki. Mowa oczywiście o niefunkcjonalnych przejściach i awaryjnych windach na stacji PKP, czy kolejnej przeprawie między północą a południem. Owszem, wybudowano wówczas wiadukt w Jasinie, ale biorąc pod uwagę jego znaczenie dla ogólnomiejskiej komunikacji, równie dobrze mógłby stać w Kostrzynie czy Koninie, mimo że kosztował nas 18 milionów. Nas, nie Annę Tomicką. Ma zatem Anna Tomicka bardzo dobry powód, żeby agresję zastąpić pokorą. Wiedza kiedy ze sceny zejść, nawet pokonanym, także ma swoją wartość. Czasami nazywa się to klasą.

Maciej Nowak

3 komentarzy

  • Link do komentarza kowal poniedziałek, 14 listopad 2016 08:49 napisane przez kowal

    Zawsze tak było, p. Tomicka traktowała Urząd jak swój folwark, a pracujących w nim urzędników jak parobków.

  • Link do komentarza piotras piątek, 11 listopad 2016 22:18 napisane przez piotras

    Marian! Nie daj się emerytce!

  • Link do komentarza yacek ze swaja piątek, 11 listopad 2016 19:04 napisane przez yacek ze swaja

    Jakoś mnie to nie dziwi...Można się było po niej tego spodziewać... Tomicka powinna sobie odpuścić. Przegrała, niech da porządzić komuś innemu, a ona traktuje ratusz ciągle jako swój prywatny forlwark, do którego ona tylko ma prawo... Jak się Szkudlarek nie sprawdzi to za dwa lata ludzie go nie wybiorą. Proste.

Skomentuj

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification online
okladka.jpg

Ostatnio dodane artykuły

Najpopularniejsze artykuły