środa, 12 czerwiec 2013 14:33

Co kryje zalasewski las?

Każde miasto ma swoje większe lub mniejsze tajemnice. Nie inaczej jest i w przypadku Swarzędza, a ściślej – podswarzędzkiego Zalasewa.

To tutaj znajduje się las, którego mocno doświadczyła historia i którego sekretów wciąż nie poznaliśmy. - Dokładnej daty nie pamiętam, ale to był mroźny poniedziałek – wspomina Pani Renia – Wiedzieliśmy już, że nadchodzą. Czekaliśmy na nich.

To był poniedziałek, 22 stycznia 1945 r. Od strony Swarzędza słychać odgłosy walki, odgłosy eksplozji i terkot broni maszynowej. Do Reichelswalde (tak nazywało się Zalasewo w okresie okupacji) lotem błyskawicy dociera wiadomość, że w Swarzędzu są już Rosjanie. Po krótkim czasie, w godzinach południowych, ul. Kórnicka dudni już odgłosem gąsienic czołgowych i rykiem silników. Przez wieś przetaczają się czołgi, samochody Studebakery wiozące żołnierzy i ciągnące za sobą działa. Do Zalasewa od strony Swarzędza wkracza 21. Brygada Zmechanizowana Gwardii płk. Anatolija Koszeljewa z 8. Korpusu Zmechanizowanego Gwardii gen. Iwana Driemowa, witana przez polskich mieszkańców. Niemców już we wsi nie ma. W panice opuścili Zalasewo, najprawdopodobniej w nocy 20 stycznia, kierując się do Poznania, skąd odchodziły pociągi ewakuacyjne do Rzeszy. Jednostki 21. Brygady, po zajęciu Zalasewa i pobliskich Garb, kierują się na drogę wiejską (dziś ul. Transportowa). Po przekroczeniu rowu przeciwpancernego, przecinającego ul. Transportową na wysokości os. Leśnego, na skraju lasu dochodzi najprawdopodobniej do starcia z oddziałem żołnierzy niemieckich, obsadzającymi transzje w lesie po północnej stronie ul. Transportowej (polegli w tej walce Rosjanie zostaną później pochowani na placu przed budynkiem szkoły w Zalasewie, w którym mieści się dzisiaj przedszkole. Nie wiadomo co stało się z poległymi żołnierzami niemieckimi, których ograbione z „trofiejnych” fantów, półnagie zwłoki widziano w lesie). Żołnierze niemieccy zostają wyparci, a jednostki Brygady zajmują pozycje w lesie. Żołnierze 21. Brygady zajmują też opuszczone przez ludność niemiecką domy, ale korzystają także z „gościny” w domach, w których mieszka ludność polska, zmuszając ją często do przeniesienia się do stodół i obór. W budynku stojącym obok obecnej przychodni stomatologicznej lokuje się sztab. Front na odcinku ”zalasewskim” stabilizuje się a jego rozgraniczeniem jest linia kolejowa, biegnąca wzdłuż dzisiejszej ul. Żywicznej i Borówki. Między domami przy ul. Kórnickiej po zachodniej stronie, na odcinku między przychodnią a przedszkolem, pozycje bojowe zajmują czołgi. W miejscu, w którym dzisiaj stoją bloki mieszkalne, w poprzek ul. Radosnej, rozlokowana została bateria dział, która prowadziła ostrzał pozycji niemieckich w Kobylempolu i na Białej Górze. 24 stycznia popołudniu, na odcinku „zalasewskim” podejmują frontalne natarcie z marszu oddziały 82. Piechoty Gwardii gen. Chetagurowa. Oddziały te zostają zatrzymane również na wysokości linii kolejowej. W międzyczasie, to właśnie żołnierze 82. Dywizji rozpoczynają korzystanie z „gościnności” mieszkańców Zalasewa. W tym okresie, wskutek ciężkich szturmów i poniesieniu dużych strat w zabitych i rannych, w budynku szkoły w Zalasewie (czyli dzisiejszym przedszkolu) zostaje utworzony wojskowy szpital polowy. Żołnierze, którzy umierają są grzebani na boisku, czyli w miejscu, gdzie znajduje się plac zabaw. Walki toczą się na wysokości wspomnianej linii kolejowej i stacji Nowa Wieś (ul. Szumana). Obrona niemiecka zaczyna słabnąć. Miejscem koncentracji przed szturmami staje się las po obu stronach ul. Transportowej. Wskutek działań 82. Dywizji, udało się przerwać obronę niemiecką i wyjść poza linię kolejową Franowo – Swarzędz na wysokości Nowej Wsi. Szturm doprowadził do złamania obrony niemieckiej i zajęcia 4 lutego Kobylegopola. Linia walk oddala się od Zalasewa, ale sama wieś i las pozostaje w ścisłym związku z toczonymi działaniami wojennymi a nawet po ich zakończeniu….

Leśna zagadka czyli tajemnicze doły

Spacerując po lesie na zachód od Zalasewa, zwanym często „zalasewskim lasem” można zauważyć ślady tamtych wydarzeń, a nawet więcej, ślady czegoś, co nie jest wyjaśnione. Las, przez którego środek przebiega dzisiaj asfaltowa ul. Transportowa należał niegdyś do majątku Kobylepole rodziny Mycielskich i folwarku Michałowo. Jesienią 1944 r., w okresie gorączkowych przygotowań Poznania do obrony przed nacierającą ze wschodu Armią Czerwoną, już po decyzji o utworzeniu zewnętrznej linii obrony Festung Posen, opierającej się m.in. w odcinku wschodnim na linii Zalasewo – Garby – Tulce, rozpoczęto przygotowania umocnień ziemnych. Do prac „zmobilizowano” mieszkańców Zalasewa i Garbów. Na polach między lasem a garbami wykopano linię okopów i postawiono przeszkody przeciwpiechotne (zasieki z drutu kolczastego). Dzisiaj praktycznie po okopach nie ma już śladu. Za to w bardzo dobrym stanie zachował się rów przeciwpancerny, który biegnie przez las od południowego zachodu do ul. Transportowej, następnie wzdłuż południowego odcinka ul. Transportowej do działek przy zajezdni „Wiraż – Bus” (w 1945 r. przebiegał on dalej do wysokości os. Leśnego gdzie gwałtownie „skręcał”, przecinając ul. Transportową, w kierunku Nowej Wsi - dzisiaj po tym odcinku nie ma śladu). W lesie po północnej stronie ul. Transportowej można zobaczyć jeszcze ślady krótkich odcinków okopów w charakterystycznym „zygzakowatym” kształcie. W tej części lasu, ograniczonej ul. Transportową, Borową i Żywiczną znajdują się także ….tajemnicze doły. Nie da się ukryć, że ich przeznaczenie jest czysto wojskowe, aczkolwiek, trudno już ustalić kto był ich twórcą. Jednak biorąc pod uwagę wydarzenia z 1945 r., które rozegrały się na tym terenie, nie ulega wątpliwości, że doły, a raczej wykopy, są pozostałością z tamtych dni. Wykopy rozpościerają się „łukiem” na długości ok 500 m w linii z południa na północ. Umiejscowione są w zasadzie w czterech nieregularnych liniach, z których dwie wewnętrzne są bardzo blisko siebie a dwie zewnętrzne są bardziej oddalone. Nie ulega wątpliwości, że między liniami wewnętrznymi przebiegał tor kolejki wąskotorowej, który swój początek miał na wysokości starej pętli linii autobusowej nr 55 przy ul. Szumana, a kończył się w środku lasu. Do dziś wprawne oko zauważy przebieg nasypu kolejowego. Kolejka mogła pełnić funkcję dowozu materiałów od głównej linii kolejowej w głąb lasu i raczej składała się z samych wagoników ciągnionych przez ludzi lub konie. Wykopy pełniły funkcje wojenne i można je podzielić na dwie grupy: magazynowo – mieszkalne i bojowo – obserwacyjne. Należy założyć wojenne pochodzenie tych wykopów. Hipotetycznie twórcami wykopów mogli być Niemcy. W Poznaniu znajdowały się ważne dla działań wojennych fabryki i składy materiałów, w tym polowe magazyny broni i amunicji, chociaż meldunki wywiadu gospodarczego AK nie wspominały o żadnych ważnych magazynach w tym rejonie. Wykopy mogły również powstać w okresie przygotowań do obrony, w ramach umocnień odcinka wschodniego Festung Posen. Druga z hipotez wskazuje na dzieło Rosjan. Tym bardziej, że większość strzeleckich obniżeń w ścianach wykopów jest skierowana na Poznań. Biorąc pod uwagę stałe „zajęcie” pozycji lasu w walkach o przełamanie niemieckiej obrony na kierunku Kobylegopola przez 21. Brygadę, 82. i 117. Dywizję w okresie od 22 stycznia do 4 lutego 1945 r., wykopy mogą być pozostałością po tej właśnie pozycji. Mogły pełnić funkcję magazynów amunicji dla nacierających jednostek lub funkcję stanowisk bojowych dla broni stromotorowej tj. haubic lub moździerzy, wspierających szturmy ostrzałem pozycji niemieckich w rejonie Kobylegopola i Białej Góry. Dzisiaj trudno to już stwierdzić ze względu na upływ czasu i brak świadków tamtych dni. W trakcie zgłębiania tematu natrafiłem na informację o lądujących na polu w Nowej Wsi „kukuruźnikach” (dwupłatowy samolot bombowy prod. rosyjskiej), które po załadowaniu bomb odlatywały nad Poznań dokonać zrzutu (możliwe, że były to maszyny z 9. Dywizji Bombowców Nocnych, która stacjonowała na lotnisku w Kobylnicy). Możliwe, że bombowce zaopatrywane były z magazynów znajdujących się w tym lesie. Kolejna informacja mówiła o tym, że już po zakończeniu działań wojennych do ok. 1946 r. w lesie znajdował się polowy magazyn amunicyjny. Składowano w nim amunicję wszelkiego typu, która została zebrana po walkach z terenu Poznania w celu jej utylizacji. Niestety, ta informacja również nie jest stuprocentowo pewna. Pewne natomiast jest to, że do ok. 1948 r. w miejscu, w którym stoi dzisiaj budynek tartaku przy ul. Transportowej, znajdował się potężny wykop, w którym jednostki saperskie dokonywały kontrolowanych wysadzeń amunicji strzeleckiej, artyleryjskiej i granatów za pomocą ładunków wybuchowych. Te wysadzenia były formą „utylizacji” zdobycznych środków wybuchowych lub zgromadzonych zapasów, które już nie były potrzebne. Przy każdej takiej akcji wojsko zamykało całą drogę (obecnie ul. Transportowa) a sołtysi Garbów i Zalasewa ostrzegali mieszkańców i polecali otwierać szeroko okna. Niejednokrotnie „utylizowana” w ten sposób amunicja czy granaty, nie eksplodowały, a wyrzucone siłą wybuchu innych materiałów, spadały gdzieś w okolicznych zaroślach. Dlatego teren wokół wykopu wysadzeniowego usłany był odłamkami a także całkiem sprawnymi pociskami czy granatami, ku uciesze lokalnej gawiedzi, która „takie znalezisko” wykorzystywała do realizacji swoich różnych, młodzieńczych pomysłów. Na przełomie lat 40 i 50 zdarzył się wypadek – trójka chłopców ze Swarzędza bawiła się „takim znaleziskiem” co dla dwójki z nich zakończyło się ciężkimi obrażeniami. Nawet dzisiaj, spacerując w pobliżu wykopów, można natknąć się na pamiątki tamtych dni takie jak amunicja stosowana w popularnych „pepeszach” i „tetetkach”, wyciory do czyszczenia broni, destrukty skrzynek amunicyjnych, szpile to mocowania płach namiotowych, którymi prawdopodobnie maskowano wykopy a nawet łuski od pocisków artyleryjskich oraz wiele innych „pamiątek – śmieci”, zostawionych przez współczesnych dla potomnych.

Tekst i zdjęcia: Dawid Przybyłka 

Zwracamy się więc z prośbą - gdyby któryś z Czytelników dysponował informacjami, dotyczącymi tematu przedstawionego w artykule, i chciałby się nimi podzielić, prosimy o kontakt na adres e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. (telefon do wiadomości redakcji). W przypadku posiadania informacji na temat mogił niemieckich żołnierzy na terenie Gminy Swarzędz proszę również o kontakt ze mną lub bezpośrednio ze: Stowarzyszenie Pomost
ul. Kłuszyńska 20/26
Poznań, tel. 61 8619275

Auto składa serdeczne podziękowania Pani Reni oraz Panom: Stanisławowi, Czesławowi i Zenkowi za chęć podzielenia się wspomnieniami tamtych dni i miłe rozmowy.

Bibliografia wykorzystana w artykule:

Szumowski Zbigniew, „Boje o Poznań 1945”, Wydawnictwo poznańskie, Poznań 1985 r.

Baumann Gunter, „Poznań ’45 Bastion nad Wartą”, Wydawnictwo „Pomost”, Poznań 2012 r.

Biesiadka J., Gawlak A., Kucharski S., Wojciechowski M., „Twierdza Poznań”, Wydawnictwo Rawelin, Poznań 2006 r.

Wywiady własne z mieszkańcami Zalasewa i Garb

 

 

 

Skomentuj

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification online
okladka17.jpg

Ostatnio dodane artykuły

Najpopularniejsze artykuły