Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/platne/tygodniks/public_html/swa5z052/images/stories/22.10.2012-2.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/stories/22.10.2012-2
poniedziałek, 22 październik 2012 08:50

Nie wstydzę się tego, co zostawiam

Po 20 latach dyrektorowania odchodzi na zasłużoną emeryturę. Ze szkoły i stanu w jakim ją zostawia jest dumny. O początkach pierwszego w Swarzędzu publicznego liceum, o sukcesach zawodowych, o uczniach – klientach, współczesnej młodzieży i górskiej pasji rozmawiamy z Piotrem Choryńskim, byłym dyrektorem ZS nr 2.

Tygodnik Swarzędzki: Po wielu latach szefowania szkole powiatowej (ZS nr 2 w Swarzędzu) przeszedł Pan kilka tygodni temu na emeryturę. To chyba była bardzo trudna decyzja?

Piotr Choryński: I tak i nie. Wiedziałem, że racji wieku musiałbym w przyszłym roku przejść na emeryturę. Tak po prostu mówi Karta Nauczyciela.   Wydarzenia tegoroczne, w tym trochę problemów zdrowotnych spowodowały, że stało się to rok wcześniej. Ze szkoły i stanu w jakim ją zostawiam mogę być dumny. Zadbany, wyremontowany budynek, w czasie tych wakacji położono jeszcze nową dachówkę, dobre wyposażenie w pomoce naukowe: komputery, tablice interaktywne, udział w programie „E-szkoła Wielkopolska”, bezpieczeństwo w szkole – to wszystko powoduje, że nie muszę się wstydzić tego co zostawiam. W szkole zostają także dobrzy nauczyciele, którzy potrafią tę bazę dobrze wykorzystać i zadbać o wyniki nauczania, o to aby można w dalszym ciągu mówić „u nas wszyscy zdają maturę.

TS: To Pan był inicjatorem powołania przez dwudziestu laty, w 1992 roku pierwszego w Swarzędzu publicznego liceum ogólnokształcącego. Uważa Pan to wydarzenie za swój największy sukces zawodowy?

P.Ch. Tak rzeczywiście. Przed 20 laty wpadłem na myśl, że miasto takie jak Swarzędz powinno mieć własne publiczne liceum ogólnokształcące. Ponieważ o powołanie takiej szkoły zabiegali także rodzice uczniów kończących klasę koszykówki w ówczesnej Szkole Podstawowej nr 3, udało się dzięki pomocy władz miasta, z burmistrzem Jerzym Gruszką i wiceburmistrzem Jackiem Szymczakiem, takie liceum utworzyć. Powstało, początkowo w 3 salach, w budynku opuszczonym przez szkołę zawodową przy Placu Niezłomnych. W roku 2004 szkoła przeniosła się na ul. Podgórną. Uznaliśmy wtedy, że będzie to nasz budynek docelowy i traktowaliśmy jak nasz drugi dom.

TS: Do dzisiejszego dnia słychać jak wiele osób na pytanie – gdzie się uczysz – odpowiada „U Choryńskiego”, czy W liceum Choryńskiego”. Wywarł Pan ogromny wpływ na historię i rozwój tej placówki…

P.Ch. Jeśli słyszy się takie wypowiedzi, to one cieszą mnie najbardziej. Świadczą one, że moja działalność w szkole – pedagogiczna i szczególnie mi bliska organizacyjna, została przez rodziców i uczniów zauważona i doceniona. Do tej pory słyszałem tylko, że o budynku obecnego 3 Gimnazjum mówi się jeszcze „w szkole u Leśniakowej”. Jeśli będzie się tak mówić o „mojej szkole”, to nie mam nic przeciw temu.

TS: Jak zmieniało się liceum, szkoła, której był Pan dyrektorem na przestrzeni tych 20 lat?

P.Ch. Przed dwudziestoma laty zaczynaliśmy w wyjątkowo trudnej sytuacji i warunkach na Placu Niezłomnych. Wielu osobom trudno teraz uwierzyć, że z pieniędzy rodziców kupowaliśmy opał i płaciliśmy za energię elektryczną. Potem ul. Podgórna 12 - kapitalny remont budynku, termomodernizacja i ostatnio wymiana dachu. Nigdy nie zapominaliśmy, że liceum ogólnokształcące musi cechować wysoki poziom nauczania. To nasi uczniowie doskonale zdają zmodernizowany egzamin maturalny i osiągają sukcesy w dorosłym życiu. Teraz szkoła jest nowoczesna, dobrze wyposażona, ma dobrych nauczycieli … i w związku z niżem demograficznym musi „walczyć” o uczniów. A jeszcze niedawno byli nauczyciele, którzy ze zdziwieniem patrzyli na mnie, gdy mówiłem, że uczniowie są naszymi klientami, o których trzeba zabiegać i dbać.

TS: Czy podjął Pan decyzje zawodowe, których obecnie – z perspektywy czasu – żałuje Pan?

P.Ch. Pierwszych 20 lat mojej pracy to praca na stanowisku wizytatora bibliotek i czytelnictwa na terenie całej Wielkopolski oraz praca naukowo-dydaktyczna na Uniwersytecie Wrocławskim i w instytucjach kształcących i doskonalących bibliotekarzy, a później także dyrektorów szkół. Z kariery naukowej zrezygnowałem na rzecz tworzenia w Swarzędzu liceum. Gdyby tak się nie stało byłbym teraz prawdopodobnie profesorem wrocławskiego uniwersytetu. Nie, nie żałuję. Cieszę się z tego co udało mi się osiągnąć, tym bardziej, że obok liceum tworzyłem w Swarzędzu miesięcznik „Prosto z ratusza”, redagowałem go ponad 10 lat, a następnie, wspólnie z żoną, stworzyliśmy „Informator Swarzędzki”. Pomagałem w utworzeniu w Swarzędzu biblioteki pedagogicznej. Trochę się tego nazbierało. Było to jednak możliwe tylko dzięki pomocy żony, która mnie zawsze wspierała, a ostatnio także pomocy syna.

TS: Wiele osób twierdzi, że obecna młodzież jest wyjątkowo trudna: często wulgarna, agresywna, nie licząca się z autorytetami, mało tolerancyjna. Zapewne ma Pan wiele własnych obserwacji. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

P.Ch. Już starożytni Grecy narzekali na młodzież i przewidywali upadek państwa z powodu jej wad. Prawda jest inna. Młodzież jest zawsze taka sama. Zmieniają się warunki, okoliczności i niektórym osobom trudno się z tym pogodzić, a młodzi ludzie po prostu szybciej się adaptują do tych warunków.

TS: Przejście na emeryturę to zamknięcie pewnego etapu w życiu zawodowym, ale nie wycofał się Pan przecież z życia publicznego. Na czym skupi Pan swoje obecne działania?

P.Ch.Cały czas cierpię na chroniczny brak czasu. Działalność w Radzie Miejskiej, praca w rodzinnej firmie, absorbują mnie całkowicie, a do tego jeszcze mam propozycję powrotu do działalności dydaktycznej i pracy z nauczycielami. Na szczęście, mam taką nadzieję, problemy zdrowotne minęły …

TS: Nie jest tajemnicą, że uwielbia Pan górskie wędrówki. Czy planuje już Pan jakąś wyprawę, na którą wcześniej nie wystarczało czasu?

P.Ch. Wędrówki górskie zawsze planowałem. Nie zawsze wystarczało czasu i zostawały weekendowe wyjazdy w ukochane Karkonosze, których szlaki turystyczne poznaliśmy z żoną tak dobrze,  jak ścieżki wokół naszego jeziora. Na razie skończy się chyba znowu na wyjazdach weekendowych.

TS:Czego życzy Pan swojemu następcy – nowemu dyrektorowi ZS nr 2?

P.Ch. 20 lat udanej pracy w szkole i pozostawienia jej w nie gorszym stanie niż ten, w którym ją objął.

Rozmawiała: kt

{gallery}22.10.2012-2{/gallery}

 

Skomentuj

Okladka-31_2018.jpg
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification online

Ostatnio dodane artykuły

Najpopularniejsze artykuły